Wstanie ze świadomością, że budzik dzwoni w środku nocy, nigdy nie należy do najłatwiejszych zadań. Jednak gdy celem jest sesja ślubna o wschodzie słońca na Klifie w Orłowie, każda minuta skradzionego snu natychmiast przestaje mieć znaczenie. Kiedy spotkaliśmy się z Marceliną i Pawłem, Orłowo dopiero budziło się do życia. Pusta plaża, cichy szum fal i to pierwsze, niezwykle miękkie, złote światło wychodzące prosto z morza – w takich warunkach dzieje się prawdziwa magia.

Klif Orłowski to absolutny klasyk na mapie Trójmiasta i jedno z najbardziej rozchwytywanych miejsc na plener ślubny – i trudno się temu dziwić. Łączy w sobie wszystko: surowy, monumentalny klif, zielony lasek na górze i klimatyczne molo. Wybór wczesnego poranka na taką sesję to najlepsze, co można dla siebie zrobić. Po pierwsze: macie całą tę przestrzeń wyłącznie dla siebie, bez tłumu spacerowiczów w tle. Po drugie: brak pośpiechu i ten wyjątkowy, poranny spokój sprawiają, że narzeczeński czy ślubny stres całkowicie odpływa. Zostaje tylko wiatr we włosach, zapach morza i czas na własne emocje.

Marzy Wam się własna, pełna luzu sesja w plenerze?

Jeśli chcecie, bym opowiedział Waszą historię w kadrowej oprawie – czy to nad brzegiem morza o świcie, czy w zupełnie innym, bliskim Waszemu sercu miejscu – napiszcie do mnie! Z przyjemnością sprawdzę wolne terminy i porozmawiamy o Waszych pomysłach.

LoveStories
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.